niedziela, 30 października 2022

Pestki

Intymne zapiski o uwikłaniu w powinności i konieczności, o tym, co trzeba i co należy. Opowiadania układają się w historię o dziewczynie, która wtłoczona w świat utkany ze słów matki, babci, koleżanek, nauczycielek, chłopaków, kochanków, partnerów, pełen konwenansów i zasad zaczyna kawałek po kawałku tracić swoje życie. To ślady jej pró­by odnalezienia się w rzeczywistości, której sztywne ramy nie znoszą sprzeciwu, inności i wrażliwości. Codzienność składa się z gestów i słów. Czasem zostawiają w nas mikrourazy, drobne skaleczenia, które nie chcą się goić i układają się w kolejne warstwy smutku. Czy poczucie osamotnienia jest ceną za nadwrażliwość na świat?

środa, 26 października 2022

Krótki wątek

Wydawali się zadowoleni, a starszy, już pod pięćdziesiątkę, sądząc z pozorów szef, uniósł swą czworokątną obramowaną futrem czapkę i zaofiarował Grecie, a zaraz potem i Valtinowi, pomoc przy wejściu na tratwę. Znaleźli się z tyłu tratwy, niedaleko wielkiej belki służącej za ster. Tam też dwoje naszych uciekinierów się rozgościło. Wszystko im się podobało i Greta była rada, że Valtin odważył się zawołać do flisaków. Najbardziej jednak podobał się im mężczyzna przy sterze, żywy i wesoły, który wykazywał dużo starań, aby ją rozweselić i umilić im pobyt na tratwie. Rozmawiał z nimi, na ile mu tych kilka słów, jakie znał, pozwalało, i potrafił ich coraz to czymś nowym zaciekawić. Gdy słońce było już dość wysoko, zauważył, że promienie odbijając się od wody oślepiają młodą parą. Oddał więc ster Valtinowi i zabrał się do budowania dla swoich podopiecznych namiotu z wielkiego kawału żaglowego płótna oraz leżących dokoła desek. Usiedli pod dachem i dopiero teraz zaczęli napawać się urokiem podróży. Na brzegu rosły wysokie trzciny, a gdy tratwa zaczepiała o ich zielony pas, wyfruwała stamtąd chmara wodnego ptactwa, które z krzykiem i pluskiem opadało nieco dalej, w dole rzeki. Niebo stawało się coraz błękitniejsze, a południowy wiatr, który się zerwał, orzeźwiał i łagodził żar słońca. Na przedzie, oddzieleni od nich długością tratwy, stali obaj starsi mężczyźni. Łowili ryby, ale ich postawa wyraźnie wskazywała, że nie byli z połowu zadowoleni. Gdy wyciągali sznurek z wody, widać było tylko małe rybki, jasno błyszczące w słońcu. Nagle jednak zaczęli wydawać okrzyki radości i duża ryba, tak wielka i ciężka, że sznurek o mało się nie zerwał, z głośnym plaśnięciem wylądowała na tratwie. Na to właśnie czekali, wyrzucili ze stojącej obok kadzi wszystko, co w niej było, napełnili ją świeżą wodą i zanieśli swój wielki łup tryumfalnie na środek tratwy, gdzie wznoszący się już od pewnego czasu dym z kuchni zdawał się zapowiadać przygotowania do posiłku.

Pośrednik nieruchomości Kraków

Pośrednik nieruchomości Kraków Rynek nieruchomości od wielu lat cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno wśród osób prywatnych, jak i inwe...